Wieczorna opowieść kobiety

Ani na polu kempingowym.

Nawet poza miastem.

 

Stał tam, w dzielnicy mieszkalnej, pod adresem małego domu, którego nie znałem. Zwyczajne miejsce. Prawie zbyt zwyczajne.

 

Nie pomyślałam. Złapałam kluczyki. Powiedziałam dzieciakom, że wychodzę. Wsiadłam do samochodu, gardło miałam ściśnięte, a myśli galopowały.

 

Kiedy dotarłem przed dom, wyłączyłem silnik. Obserwowałem w milczeniu. Okiennice były otwarte. Przed domem stał zaparkowany samochód. Po kilku minutach drzwi się otworzyły.

 

I wyszedł.

 

Mój mąż…