—Mamo, przestań — mówił jej mąż. — To mój syn, nie ma czego sprawdzać.
—Naprawdę? — odpowiedziała. —Spójrz na niego. Nie wygląda jak ty. Ma blond włosy i inne oczy. Nie widzisz tego…
Zachowałem spokój, mimo że sytuacja stawała się coraz trudniejsza. Andrei wiedział, że nasze dziecko rzeczywiście jest jego, ale jego matka uparcie w to wątpiła. Stopniowo przekonywała pozostałych członków rodziny, zasiewając ziarno wątpliwości…
Pewnego dnia Andrei wrócił do domu z dziwnym, spokojnym wyrazem twarzy, unikając mojego wzroku. Wiedziałam, że coś jest nie tak…
Przepraszam, ale moja mama… nie odpuści. A co, jeśli ma rację? Czy mógłbyś zrobić ten test, żebyśmy mogli mieć to już za sobą?
Byłem głęboko zraniony. Wiedziałem, że nasz syn jest jego, ale ta prośba sprawiła, że zwątpiłem w sens naszej relacji.
„Dobrze” – odpowiedziałem ze łzami w oczach. „Zróbmy ten test, ale potem zrobisz, o co cię poproszę”.
Andréi spojrzał na mnie ze zdziwieniem, ale się zgodził. Zrobiliśmy test i kilka dni później…
