Mama dusi kotlety wieprzowe w coli w zapiekance. Ten przepis jest nieziemski.

Duszone kotlety wieprzowe w coli to danie, które od razu przywodzi mi na myśl kolacje w piwnicy kościelnej z mojego dzieciństwa, gdzie każda zapiekanka pachniała pocieszeniem, a każda patelnia opowiadała historię. Duszenie mięsa w coli to stara sztuczka z Środkowego Zachodu, zrodzona z czasów, gdy ludzie zadowalali się tym, co mieli w spiżarni i nie bali się wlać odrobiny napoju gazowanego do garnka, jeśli obiecywał on delikatną pieczeń. Słodycz coli idealnie współgra z pikantną cebulą i wieprzowiną, tworząc lśniący, nadający się do nabierania łyżką sos, który smakuje jak niedzielny obiad każdego wieczoru w tygodniu. To przepis, który przygotowujesz, gdy pogoda się ochładza, gdy chcesz, aby piekarnik ogrzał dom i coś znajomego, co rozgrzeje twoje serce. Jest prosty, wyrozumiały i skromny – dokładnie taki, jaki zazwyczaj są najlepsze zapiekanki.
Te duszone kotlety wieprzowe wręcz proszą się o podanie na miękkiej, skrobiowej warstwie, która wchłonie cały ten sos z coli i cebuli. Puszyste puree ziemniaczane to stary standard w mojej kuchni, ale makaron jajeczny z masłem lub zwykły biały ryż sprawdzą się równie dobrze. Patelnia zielonej fasolki – gotowanej na małym ogniu z odrobiną cebuli i ewentualnie odrobiną boczku – idealnie pasuje do tego dania, a latem wystarczy prosta porcja słodkiej kukurydzy, w sosie śmietanowym lub prosto z kolby. Chrupiąca sałatka z sałaty z pikantnym dressingiem pomoże przełamać bogactwo smaku, a jeśli naprawdę chcesz poczuć klimat farmy, wyciągnij ciepłe bułeczki lub maślankowe ciasteczka, którymi wyciśniesz sos do ostatniej kropli.
Duszone kotlety wieprzowe w zapiekance z colą
ciąg dalszy na następnej stronie