Syn oddał matkę do domu opieki i odwiedzał ją tylko okazjonalnie.

„Mamo, dlaczego mówisz mi to dopiero teraz?”

Zdziwiony syn zastanawia się: po co poruszać ten temat, skoro może być za późno? Matka odpowiada mu, a jej słowa są  prawdziwą lekcją życia.  Mówi, że znosiła upał, głód, brak komfortu i nigdy nie narzekała. Ale dziś się boi…  boi się, że później i on tego doświadczy.  Że jego własne dzieci  powtórzą ten sam schemat.

I nagle wszystko staje się jasne: to, co ona wyraża,  to nie skarga , to ostrzeżenie. To, czego chce, nie jest dla niej samej.  To dla niego. Aby nie musiał cierpieć tak, jak ona.

Cichy strach, który odczuwa wiele osób

To świadectwo rezonuje jak echo  dyskretnego, ale powszechnego dyskomfortu  : starzenia się, samotności i sposobu, w jaki postrzegamy starszych. Ta matka, przywołując kilka codziennych przedmiotów,  stara się uchronić syna przed przyszłością, której się boi.

Jego przesłanie jest jasne:

„Dbaj o siebie dziś, bo jutro to ty możesz potrzebować opieki”.

„Dostajesz to, co dajesz”  : coś więcej niż przysłowie, to ludzka prawda.
To często powtarzane zdanie nabiera tu szczególnego wydźwięku. To, co siejemy poprzez nasze działania, naszą obecność, naszą uwagę…  zawsze do nas wraca, w taki czy inny sposób.

Szanowanie rodziców  nie jest stałą tradycją ani moralnym obowiązkiem.  To sposób przekazywania kultury szacunku, miłości i wdzięczności.