Siedem.
Nacisnąłem przycisk odtwarzania na dyktafonie. Głos Emily, cichy, ale spokojny, rozbrzmiał w pokoju.
„Tato, dlaczego nadal masz rodzinę?”
„To skomplikowane, Emily…” Głos Davida wypełnił pokój. „Kocham was oboje. Ale mam inną rodzinę. I to nie był błąd, Emily. Ta… Moja druga rodzina została zbudowana na miłości. Wspierałem ich przez lata. Proszę, nie mów mamie. Nie musi wiedzieć”.
„Kłamałaś go” – powiedziała Emily napiętym głosem. „I mnie też. Przez cały ten czas? Mówili, że te dzieci należą do kolegi. Powiedziałaś mi, że je zatrzymałaś. Nie pamiętasz? Znalazłam cię z nimi w piekarni tamtego lata… Dlaczego okłamywałaś własną córkę?”
Nagranie zakończyło się nagłym westchnieniem, po którym zapadła cisza.
Spojrzałem na zdjęcia jeszcze raz. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że musiałem je odłożyć. Myślałem tylko o nocy jego wypadku…
To było trzy noce temu. Samochód Emily wpadł w poślizg na drodze; policja stwierdziła, że przyczyną była aquaplaning. Przeszła tę trasę setki razy. W ciągu dnia, w deszczu, a nawet raz, kiedy chorowała na grypę.
Ale tej nocy… Coś sprawiło, że stracił kontrolę… Zastanawiałem się, czy ona płakała podczas jazdy.
Chronologia zgadzała się z datą rejestracji. Zbyt bliska.
Usłyszałem kroki na schodach. Wiedziałem, że to David, powolne i zdecydowane.
Wstałem, trzymając dyktafon w dłoni. Kiedy wszedł do pokoju, nic nie powiedziałem. Po prostu pomachałem nim w ciszy, która panowała między nami.
Jego twarz zbladła. Otworzył usta, ale nie wydobył z siebie ani jednego słowa.
„Chciałaś wyrzucić jego rzeczy” – powiedziałam cicho, ale stanowczo. „Dzień po jego pogrzebie? Bo… Czy wiedziałaś, że gdzieś miała dowody na twoje drugie życie?”
Dawid zamarł, jakby te słowa zrobiły na nim większe wrażenie, niż ja kiedykolwiek mogłabym.
„Shay” – wyszeptał, zbliżając się do mnie powoli, jakbym miała się załamać. „Proszę… Mogę ci to wyjaśnić”.
„Wiedziała” – powiedziałem. „Emily wiedziała. I skonfrontowała się z tobą”.
Upadł na kolana, nie z poczucia spełnienia, ale jakby coś w nim się uwolniło. Jego ręce opadły na matę. Głowa zwisała mu jak u dziecka przyłapanego na gorącym uczynku.
„Nie tknąłem jego samochodu!” powiedział z szeroko otwartymi oczami. „Nie wiem, co sobie myślisz, ale przysięgam ci na wszystko, co mi drogie…” Nigdy nie chciałem, żeby… umarła. Boże, Shay, chciałem ci to powiedzieć. Po prostu nie wiedziałem jak. Zaskoczyła mnie tamtej nocy. Błagałem ją, żeby nic nie mówiła. Powiedziałem mu, że to naprawię. A potem ona… Potem umarła.”
Głos mu się załamał. Łzy płynęły strumieniami. Ale ja patrzyłam na niego z dziwnym, pustym spokojem.
Pokręcił głową i wpatrywał się w ścianę za mną.
„Myślałam, że jeśli tylko uda mi się sprawić, by jego rzeczy zniknęły, nie będę musiała znów mierzyć się z poczuciem winy. Każda koszula, każda książka… wszystko przypominało mi o tym, co zrobiłam. Za każdym razem, gdy przechodziłam obok jego drzwi, nie mogłam oddychać”.
Chciałem krzyczeć. Chciałem coś wyrzucić. Ale nic nie przychodziło mi do głowy. Czułem tylko… ciszę. Ciężkość.
Ale nie krzyczałam ani nie płakałam. Odwróciłam się i wyszłam z pokoju.
Następnego ranka poprosiłem o rozwód. Usiadłem przy kuchennym stole, tym samym, przy którym Emily odrabiała lekcje, i starannie podpisałem się na każdej stronie.
