Teraz było jasne: ten przedmiot nie miał być dodatkiem. Ta kobieta wiedziała coś na długo przed tym, zanim to się stało – i z jakiegoś powodu powierzyła nam tę przypinkę.
Nadal nie wiem, kim ona była ani jak odnalazła mojego syna tamtego dnia, ale przestałam wątpić w jej dar.
Spinka do włosów spoczywa teraz w małym drewnianym pudełku przy moim łóżku. Rzadko ją otwieram, ale często czuję jej cichą obecność – niczym milczącego strażnika.
Co jakiś czas, gdy życie wydaje się niepewne, zauważam słabe migotanie wewnątrz pudełka, przypominające, że nie jesteśmy całkiem sami.
I za każdym razem, gdy tak się dzieje, jestem wdzięczny tajemniczej kobiecie, która oddała mi moje dziecko… i zostawiła nam coś więcej niż tylko pamiątkę.
